Najzimniej mi we Włoszech

by - poniedziałek, 6 lutego 2017 03:07

Rozśmieszył Was tytuł? Mi też było kiedyś do śmiechu. Kiedy Włochy kojarzyły mi się z wakacjami, słońcem i ciepełkiem. Tak. Wspaniałe czasy. Do momentu kiedy przyszło mi tu zamieszkać i przeżyć moją pierwszą włoską zimę...


Jeśli mówimy o zimie nie powinniśmy skupiać się na temperaturze. Na hasło minus 20, moi północni Włosi łapią się za głowę. Następnie widząc mnie trzęsącą się z zimna w kurtce, szaliku, rękawiczkach i dwóch swetrach pukają się w czoło. Jak mi Polce może być zimno? Odpowiedź jest prosta i niezbyt skomplikowana: wilgoć. Wilgoć, która dosłownie mrozi nas od środka. Nie pomagają rozgrzewające herbatki, nawet te zakrapiane magicznymi trunkami. Przy -1 cierpię tu dużo bardziej niż przy polskim -10. Winne temu jest nasze kochane jezioro Iseo, ale nie ratuje nas też stare budownictwo. Większość starych domów w naszej okolicy jest nieocieplana i tak zapewne już pozostanie. Wydaje mi się, że nie jest to związane z kwestią finansową, ale z przyzwyczajeniem. Północni Włosi lubią żyć w chłodzie. Temperatura optymalna w domu to 16 czy 17 stopni. Przy 22-23 jest im już za gorąco i otwierają okna. Włączone grzejniki to pewnego rodzaju ostateczność. W domach ogrzewa się kuchnię/jadalnię i salon. W sypialniach kaloryfery to element dekoracyjny i chociażby moi teściowie nigdy ich jeszcze nie włączyli. Co ciekawe w zimie duża część osób śpi z uchylonym oknem, bo chcą oddychać świeżym powietrzem. Nigdy nie spałam w chłodni, ale myślę że jest to porównywalne przeżycie. Nie wspomnę o łazience :) Zanim sie do niej wybierzemy należy to dwa razy przemyśleć...

Dochodzi też i kwestia finansowa. Obserwuję rachunki i śmiało mogę stwierdzić, że gaz jest tu po prostu bardzo drogi. Lokalni mieszkańcy kombinują jak mogą i starają się go zastąpić kominkami opalanymi drewnem, piecami czy innymi kotłami na pellet. Byle było taniej a estetyka nie jest w tym przypadku niczym istotnym. A i ogrzewamy za dnia, bo po co grzać w nocy kiedy wszyscy śpią?

Niestety na ogrzewaniu oszczędzają też restauracje i bary. Od października do początku grudnia ogrzewamy się sami. Im więcej ludzi, tym cieplej. Nie raz zdarzyło mi się przesiedzieć aperitiv w kurtce. Póki świeci słońce (a świeci na szczęście przez większą część roku), Włosi popołudniową kawę czy spritza będą pili na zewnątrz.

Piątkowe wyjście do kina? Załóżcie grube swetry i podwójne skarpetki. Niech nie zmyli Was ukrop w trakcie reklam. Proporcjonalnie z każdą minutą filmu, będzie spadać temperatura na sali. Interesujące doświadczenie.

Polecam zaopatrzyć się w też w bieliznę termiczną. Mała rzecz a cieszy.

mg





You May Also Like

6 komentarze

  1. Mnie tytuł nie rozśmieszył, bo absolutnie się z Tobą zgadzam. Mieszkam w Ligurii, a dokładniej w Genui i tutaj jest podobnie, mimo że nie ma w bliskości jeziora. Ale to można zrozumieć dopiero wtedy, gdy się tu zamieszka, bo turystycznie Italia to całkiem inny kraj. Pozdrawiam i życzę powodzenia w blogowaniu :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmawiałam wczoraj ze znajomym, który studiował w Genui i powiedział mi to samo! Ale wielu Włochom to i tak nie przeszkadza. Co i rusz widzę gołe kostki, dekolty a czapka czy rękawiczki to już ostateczność.

      Usuń
  2. A ja na tytuł sie uśmiechnęłam a najbardziej na słowo wilgoć. Choć w Mediolanie miasto zamyka dostęp powietrza to i tak trzęsę sie jak osika. W domu kaloryfery wyłączają po południu wiec gdy ktoś pracuje na zmiany i wraca wcześniej lub zaczyna pózniej moze zapomnieć o wygrzewaniu sie w domu 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że nie jestem sama :)

      Usuń
  3. Story of my life! :D Najgorsze jest to, że jak mówię Enzo że jest zimno, że trzeba pomyśleć o czymś trochę wydajniejszym niż stufa na gaz, to patrzy na mnie dziwnie, bo przecież wcale nie jest zimno. Dokładnie to co mówisz, 16 stopni w domu? No przecież ciepło jest, co ja chce?!
    Gaz jest cholernie drogi, prąd też zresztą osiąga bardzo dziwne ceny.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bomba. Nie jestem nienormalna :) Mega się cieszę, że jest nas więcej. ALE nie zmienia to faktu, że w zimę jest zimno. W tym roku ocieplamy naszą chatkę, więc jest nadzieja, że ciepełko nie będzie uciekać przez ścianę. Oby :)

      Usuń