Sterylnie jak we Włoszech

by - czwartek, 1 marca 2018 05:14

Włoszki to czyścioszki i idealne panie domu. Nauczone przez swoje matki, babcie i prababcie wiedzą, że dom jest na ich głowie. Panowie co najwyżej wyniosą śmieci i przywiozą zakupy. Mogę się założyć, że większość z nich nie wie, gdzie trzyma się w kuchni sól albo jak włącza się pralkę. Stereotypy? Przesadzam? Kiedyś tak było a teraz się wszystko zmienia? Może i tak. Ale biorąc pod lupę moja okoliczne Włoszki – uwierzcie mi: jest nawet gorzej! Dla wielu sprzątanie to sposób na życie, które ustala pewien rytm dnia. Przykładów nie trzeba szukać daleko…




Moja teściowa po prostu uwielbia sprzątać. Dom musi błyszczeć o każdej porze dnia i nocy. Jak wygląda jej przeciętny dzień? Pobudka o wczesnej porze - jak na porządną emerytkę przystało. Następnie w ruch idą okna i wszystkie muszą być otwarte na oścież. Dom przecież musi oddychać – nieważne czy zima czy lato, czy pada deszcz czy śnieg. A potem już po kolei – łazienka (kabina prysznicowa myta jest przynajmniej raz dziennie, w sumie po każdym prysznicu), podłogi (odkurzacz i mop!), kuchnia, taras, parapety a na koniec odpalamy kominek i możemy brać się za:


a) zakupy
b)      ogródek
c)       ewentualną aktywność fizyczną – latem basen, zimą gimnastyka
d)      obiad

A po obiedzie ponownie wjeżdża odkurzacz, mop itd. Naprawdę dziwię się jak przy tym całym szale sprzątaniowym teściowa znajduje czas na film, gazetę, zabawę z wnukami czy koszenie trawnika. Ona jest po prostu niezniszczalna. To, co w niej cenię to bez wątpienia umiejętność zabijania nudy. Ona się nigdy, przenigdy nie nudzi. I nie narzeka. Nigdy. Na nic. O jakichkolwiek jej chorobach czy badaniach dowiaduję się zupełnie przypadkiem i to od osób trzecich.

Ale wracając do kwestii sprzątania….czy naprawdę konieczne jest latanie z odkurzaczem i mopem dwa razy dziennie?

Mój kochany mąż ma swoją mini traumę związaną z sobotnimi porankami. Zanim wspólnie zamieszkaliśmy zdarzało mu się wracać o dość nieludzkich godzinach do domu w piątkowe wieczory. Nad ranem jego kwestią życia i śmierci było podjęcie decyzji – idę do łazienki, czy śpię dalej. Pęcherz nie sługa i prędzej czy później musiał zwlec się z łóżka i po cichutku zakradał się do toalety. Ale nic nie uszło oku mojej czujnej teściowej, która tylko czekała na ten ułamek sekundy, kiedy mogła radośnie wkroczyć do pokoju i zabrać się za porządki.

Każdy przyjazd do Włoch kojarzył mi się zawsze z teściową, która wyczekiwała pod drzwiami łazienki aż skończę się myć.  Pamiętajcie. Kabina prysznicowa musi błyszczeć a każda zeschnięta kropelka wody jest wrogiem numer jeden. Początkowo myślałam, że to tylko taki jednorazowy przypadek. Im dłużej tu mieszkam, zmieniam zdanie. Koleżanki z pracy, czy żony braci mojego męża wcale nie są gorsze. Fakt. Ten, kto nie pracuje lub pracuje na pół etatu, ma dużo czasu na krzątanie się po domu. Ale tutejsze Włoszki sprzątanie mają już we krwi. Czasami gryzę się w język kiedy wypalę zdanie z serii: „Muszę umyć okna, bo nie pamiętam kiedy je ostatnio myłam”….i wtedy czuję na sobie wzrok totalnego niezrozumienia. Jak to nie pamiętasz kiedy? Okna przeciera się codziennie :D a porządne mycie łącznie z framugami odbywa się raz na dwa tygodnie (jak nie częściej). Albo dyskusje przy niedzielnym obiedzie o fugach – czym i jak najlepiej je doczyścić. Seriously?

A co takie prasowanie? Przyznam się otwarcie, że nienawidzę prasować. A moje koleżanki co chwila: ojej dzisiaj prasowałam, o jak wrócę do domu to biorę się za prasowanie, jutro po obiedzie trzeba będzie poprasować. Ale...dlaczego?

Kiedy kupiliśmy nową kanapę i zobaczyła ją moja teściowa prawie nie umarła na zawał, że JAK TO nie zdejmuje się poszewek? To jak ty będziesz ją prała? Przejdźcie się kiedyś do włoskiej pralni….regały są ZAWALONE kołdrami, pościelami, kocami i wszystkim tym co tylko można wyprać. Higiena przede wszystkim. Nie zapomnijmy o słynnym praniu, które dumnie powiewa nad każdą włoską uliczką. 

Czasami zastanawiam się, czy tylko ja lubię usiąść na kanapie z fajną książką lub odpalić nowy serial na Netfliksie?

mg

You May Also Like

2 komentarze

  1. Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga :)
    Świetnie piszesz i aż się chce czytać więcej!

    Jeśli chodzi o czystość we włoskich domach to byłam tam tylko tydzień, ale zarówno u cioci, jak i w miejsciu, w którym spaliśmy - porządek był na porządku dziennym :D ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło i cieszę się, że blog się podoba :) Staram się przybliżyć trochę to prawdziwe, włoskie życie a do tego pokazać światu okolice w których mieszkam.

      A porządek to podstawa :)

      Usuń